Jak przeżyć pierwsze dni na uczelni?

Zdajesz maturę z matematyki bo MUSISZ?  ==> Zobacz Ekspresowy Kurs Maturalny <==  i przygotuj sie do matury nawet w 7 dni!

Jak przeżyć pierwsze dni na uczelni?

Big_przestraszony_student

Podjęcie studiów to wejście w nowy etap życia, nowi znajomi, najczęściej nowe miasto, powiem samodzielności i prawdziwej dorosłości. Z drugiej strony – to także sytuacja silnie stresująca, wyzwanie, które nie każdemu się powiedzie…

Twoja grupa, czyli jak dobrze to rozegrać.

Troszkę przesadzamy, ale pierwsze kilka dni na nowej uczelni są bardzo ważne. To doskonały i jedyny moment na szybkie zapoznanie się z grupą, jak i samą uczelnią. Tak więc zapomnij o ciemnych okularach i słuchawkach w uszach, a skup się raczej na przyjaznym uśmiechu i otwartości.

Dobry kontakt ze współstudentami z pewnością uprzyjemni studiowanie, zwłaszcza ciągnące się godzinami nudne wykłady, jak i – przede wszystkim – wspólne „zerwania się”. Do tego znając wszystkich ze swej grupy / roku łatwiej będzie Ci uzyskać pomoc. Już po kilku wspólnych wykładach możesz z łatwością zorientować się, kto jest tym bystrym, kto improzowiczem, kto „olewaczem”, a kto pedantem i pilnym studentem. Nie musimy chyba dodawać, że ten ostatni typ, zwłaszcza przed sesją jest najbardziej poszukiwany. To osoba, która zawsze ma wszystkie, a na dodatek czytelne notatki, przechowuje ksera z ćwiczeń i temu podobne sprawy, które innym nie przyjdą nigdy do głowy.

 

No dobrze, ale jak w tak krótkim czasie zapoznać się z tak liczną (zazwyczaj, chyba, że studiujesz fizykę :) grupą. Odpowiedź może być tylko jedna – impreza integracyjna. Jeszcze pierwszego dnia zaproponuj (jeśli nie zrobił tego nikt inny) wspólne wyjście w celach integracyjnych. Odprężająca, w odróżnieniu od sal i korytarzów uczelni atmosfera klubu z pewnością sprawi, że zahamowania pójdą w niepamięć.

Uczelniane VIP-y - panie z dziekanatu!

No dobrze, mamy załatwioną grupę, ale to nie oni (studenci) są najważniejszymi osobami na uczelni. Nie są też nimi wykładowcy, a … panie z Dziekanatu. Dziekanat to najważniejsze miejsce na każdej uczelni, miejsce, w którym ważą się niejednokrotnie losy dziesiątek studentów. Niestety – na panie z Dziekanatu nie ma reguły. Pojawienie się z kwiatkiem czy słodką przekąską może być interpretowane na Twoją korzyść, równie dobrze może być powodem wściekłego ataku. Tu jesteś zdany sam na siebie…

A co z wykładowcami?

Ostatnia sprawa to podejście do wykładowców. Nie zachęcamy do nieodpowiadania na dzień dobry, ucieczki i notoryczne nieprzygotowania, ale przestrzegamy zarazem przed lizusostwem czy nadmierną obowiązkowością. Może się zdarzyć, że zostaniemy zakwalifikowani jako społecznik – organizator, co przysporzy nam dziesiątek dodatkowych zadań. Czasami też pojawiają się listy obecności na wykładach - warto na nich być!

 

Na zakończenie jeszcze małe słowa otuchy – pamiętajcie, nie tylko Wy jesteście tam pierwszy raz – cały wasz rok tak ma. 

Podziel się z innymi

Inni czytali także:

Komentarze (0)


Dodaj swój komentarz *: